wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 2

Nasze mieszkanie znajduje się na najwyższym piętrze apartamentowca. Cała nasza trójka wpakowuje się wraz z bagażami do windy. Już po kilku minutach znajdujemy się na naszym piętrze, a matka jako pierwsza podchodzi do drzwi z numerem "2335" i aplikuje kartę w czytniku, który znajduje się na ścianie zaraz obok framugi. Drzwi otwierają się z lekkim trzaskiem.
Wchodzimy do środka. Wewnątrz unosi się zapach trawy cytrynowej. Na ścianach wiszą abstrakcyjne obrazy. Jednak moją uwagę przyciąga jeden, zupełnie różniący się od pozostałych. Jest nim portret, wiszący na ścianie naprzeciwko. Przedstawia on kobietę w średnim wieku, której kruczoczarne włosy miejscami pokryła już lekka siwizna. Pod obrazem widnieje złota plakietka z napisem "Jeśli myślisz, że wszystko jest łatwe, napotkasz tylko trudności". Długo wpatruję się w twarz postaci na obrazie, mam wrażenie, że gdzieś już ją widziałam. Przechodzę dalej. W korytarzu oddzielającym kuchnię od pokoju wisi lustro. Ukradkiem spoglądam na swoje odbicie. Nigdy nie przywiązywałam wagi do swojego wyglądu. Moje blond włosy są teraz nieco dłuższe i jaśniejsze. Ale wciąż sięgają mi tylko do ramion. Przeczesuję włosy palcami, skręcam w prawo i przechodzę do kolejnego pomieszczenia. Ten w porównaniu do reszty wydaje się być jeszcze bardziej elegancki i stylowy. Wewnątrz znajduje się wielka sofa obita drogim materiałem, rzeźba kobiety chyba tej samej co na portrecie w przedpokoju, ale nieco młodszej, na środku, na gustownym dywanie stoi stolik, obok niego, w większych odstępach stoją fotele. Wszystko to jest nowe i piękne. Jakby czekające na swojego właściciela.

- Podoba ci się nasz nowy salon? - pyta tata - Widzę, że dokładnie przestudiowałaś całe mieszkanie - odchrząkuje - Sprawdź swój pokój. Piętro wyżej, drugie drzwi na lewo.

Spoglądam na ojca. Jest dumny z siebie. Nie zamierzam mu przeszkadzać. Nie zamierzam odbierać mu tej dumy. Teraz jestem zadowolona, że przeprowadziliśmy się w to miejsce. Może przynajmniej on odnajdzie tu siebie i osiągnie upragniony cel. Wspinam się po schodach na górę i według instrukcji kieruję się do drugich drzwi po lewej stronie.
Wchodzę do środka. Przede mną stoi duże łóżko z baldachimem. Po prawej stronie w kącie znajduje się drewniane biurko, a po jego przeciwnej stronie drzwi balkonowe prowadzące na taras. Wychodzę na zewnątrz. Jest już ciemno i dosyć zimno. Opieram się o barierkę i spoglądam przed siebie. Wiem co jutro mnie czeka, nowa szkoła.

7 komentarzy:

  1. Podoba mi sie :) Tylko czekam na Drewa hehe ,powodzenia w pisaniu następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Przydałoby się, by rozdziały były dłuższe, choć odrobinę. Poza tym sądzę, że może być z tego dobra historia. Zobaczymy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, aby kolejne rozdziały były dłuższe. Dziękuję :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Rozdział świetny! Podoba mi się Twój styl pisania :) Czekam na następny rozdział i zapraszam na nowy rozdział na: siatkarskiesnyjulii.blogspot.com
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz bardzo fajny styl pisania, bardzo mi się on podoba :)

    Jednak nie wiem za bardzo, co tu komentować ? Rozdział jest za krótki... no cóż, biorę się za następny :)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń