Koniec lata. Nadchodzi jesień. Park widoczny z okna w moim pokoju powoli poddaje się rdzawej armii liści. Moja mama wraz z ojcem prowadzą dużą firmę w Nowym Jorku, dlatego musimy się tam przenieść. Niezbyt odpowiada mi taka decyzja, ale nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia. Kolejne rzeczy do spakowania. Życie na tobołkach i walizkach. I bycie znowu tą "nową" w szkole. No trudno, trzeba to przeboleć. Upycham resztę ubrań do walizki a ostatni kaszmirowy sweterek z reszty gromadki ubrań zakładam na siebie.
- Spakowana? - pyta mama gdy gramolę się z walizką na dół po schodach - Jesteś pewna, że wszystko zabrane?
- Tak - wyduszam z siebie - Jestem gotowa - mówiąc to podaję bagaż stojącemu obok tacie.
- Słuchaj Amber jakoś ci to wynagrodzimy - mówi - To raczej nasza ostatnia przeprowadzka - odbiera walizkę i wychodzi na zewnątrz.
Gdy tylko przekracza próg domu spoglądam na mamę.
- Raczej ostatnia? - cytuję słowa ojca - chyba na pewno - spoglądam na mamę. Mój ton głosu ani na chwilę nie brzmiał złośliwie czy gorączkowo.
- Jeszcze nie mamy pewności - mówi spoglądając na mnie z wyrzutem. Jak bym powiedziała coś nie stosownego.
- Jak zwykle - odpowiadam oschle.
Matka jako pierwsza opuszcza budynek i czeka na zewnątrz aż ja zrobię to samo. Jednak ja na sekundę przystaję przy drzwiach i "otulam" swoim wzrokiem całe mieszkanie. Teraz wydaje się dużo większe i bardziej przestronne niż zwykle. Kończę swoją obserwację i powtarzam sobie w myślach "Robię to dla rodziców". Wychodzę pośpiesznie, a moja mama zamyka dom. Przechodzimy przez chodnik i kierujemy się na prawo, tam gdzie znajduje się jedno z eleganckich aut ojca. Wyruszamy.
Pierwsze pięć minut wsłuchuję się w historyjki ojca o tym, że będziemy mieszkać w apartamencie, który znajduje się w centrum Nowego Jorku. Matka opowiada, że mieszkanie tam to same plusy, blisko szkoła, centrum handlowe kilka przecznic dalej, biblioteka dość blisko i kawiarnia zaraz obok szkoły. Jedyne co mnie zadowoliło w tej opowieści to tylko ta kawiarnia. Nic więcej. Więc po kilkunastu minutach zakładam słuchawki, włączam muzykę i patrzę na krajobraz za szybą.
Mija kilka godzin. Budzi mnie odgłos ruchliwej ulicy. Uświadamiam sobie, że spałam około dwóch godzin, bo cała lista piosenek na odtwarzaczu już przeszła, a utwory lecą od początku. Nasz samochód parkuje na parkingu przed ogromnym apartamentowcem.
- Jesteśmy na miejscu Amber - informuje mnie tata.
- Jak długo jechaliśmy? - pytam.
- Niecałe cztery godziny - odpowiada szybko i wysiada z auta.
Sama robię to samo, aby lepiej przyjrzeć się budynkowi przede mną. Jest niezwykle wysoki, zamiast tradycyjnych drzwi wbudowane ma obrotowe, po których lewej i prawej stronie stoją rośliny umieszczone w eleganckich doniczkach.
- I jak się podoba? - pyta ojciec, wyjmując z bagażnika nasze walizki. - Robi wrażenie, co?
Jeszcze przez kilka sekund wpatruję się w apartament, a później przerzucam wzrok na ojca.
- Może być - wypalam, chociaż wiem, że chciałby usłyszeć coś innego.
_________________________________________
To moje pierwsze opowiadanie, więc proszę Was o wyrozumiałość :)
Masz talent do pisania. Czekam na więcej =D
OdpowiedzUsuńHmmm, trochę powtórzeń się wkradło i to mnie troszkę rozpraszało. Sama nie wiem co myśleć o tym rozdziale. Myślę, że wstrzymam się z odpowiedzią do następnego rozdziału, aczkolwiek życzę powodzenia w pisaniu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Okej dziękuję za opinię. W których miejscach powtórzenia? Zaraz poprawię ;)
UsuńPodoba mi się postać Amber. Czekam na rozdział 2 :)
OdpowiedzUsuńPatrząc na długość tekstu to myślałam przez chwilę, że czytam prolog. Poza tym jest nieźle, opisy są całkiem, całkiem.
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńHejj! :3
OdpowiedzUsuńDziś tylko wpadłam przeczytać 1 rozdział, bo jeszcze chciałam obczaić parę innych blogów. Bardzo ładnie piszesz i myślę, że zostanę z Tobą na dłużej :D Szablon też piękny *-* . A teraz przejdźmy do treści. Ja rozumiem, że dużo przeprowadzek Amber przeżyła, ale no helloł to Nowy York ;o moje marzenie żeby tam pojechać a co dopiero zamieszkać! ja bym się cieszyła, skakała z radości... Mam nadzieję, że nic jej się tam nie stanie, bo przecież jest tam niebezpiecznie ( jak w każdym mieście ;-; ) a ta kawiarnia to pewno Starbucks? hah :D
Pozdrawiam xoxo i czekam aż wpadniesz do mnie ^.^
No hej :)
OdpowiedzUsuńZaczęłam czytać to opowiadania i myślę, że jest naprawdę interesujące. Zabrakło mi nieco prologu, do którego już przywykłam ,ale cóż... to też jest dobre, nie ? :D
Postać Amber jest dość ciekawa. Z jednej strony wątek o przeprowadzce i nowej szkole jest już nieco znany i rozpowszechniany, ale z drugiej strony każdy ma jakąś określoną fabułę. Nie mogę się doczekać, kiedy dokładnie poznam twoją ^^
Okej, lecę czytać dalej.
Czy mogłabyś informować mnie o nowych rozdziałach na moim blogu ?
http://burning-heart4268.blogspot.com
A jeśli będzie ci się kiedyś nudzić, to może przeczytasz też opowiadanie ? Na razie są tylko 3 rozdział +prolog. :)
Na razie serdecznie pozrdawiam ;)
Dzięki za tak pozytywna opinię ;) Oczywiście będę informować ;)
UsuńPozdrawiam :)